Oficerowie Łącznikowi w gotowości

Od środowego popołudnia do Szczecina wpływają jednostki biorące udział w manewrach BALTOPS, odbywających się na Bałtyku. Przy nabrzeżu cumuje już część jednostek, a pozostałych możemy spodziewać się w czwartek. W Akademii Morskiej podczas pierwszej odprawy oficerów łącznikowych, którzy do 4 czerwca będą opiekowali się załogami, zostały przekazane najistotniejsze i najnowsze informacje. Oficerowie mogli także odebrać swoje mundurki w charakterystycznym czerwonym kolorze oraz pakiety dla załóg. Dla większości praca zacznie się dopiero w czwartek, ale Ci którzy już powitali swoje jednostki dzielili się pierwszymi wrażeniami.

Tekst: Elwira
Zdjęcia: Ania Piskorska

Piraci opanowali Szczecin

Sobota, 6 maja, godzina 10.30. Z Muzeum Narodowego przy Wałach Chrobrego małymi grupami wychodzą piraci, syrenki, koniki morskie, kapitanowie i marynarze. Każdy zespół z własnoręcznie wykonaną banderą powiewającą dumnie nad nimi już zmierza w wyznaczone miejsce. Rozpraszają się i biegną, liczy się czas - na wszystkie zadania jest tylko 5 godzin, a muszą między innymi dotrzeć do Szczecińskich Podziemi i na Łasztownię. Niektóre zespoły przystają, by zaplanować dobrze swoją trasę, ale to i tak na nic. Niedługo okaże się, że animatorzy na poszczególnych punktach mają dla nich dodatkowe zadania i miejsca do odwiedzenia. Kto wygra, kto zdobędzie wszystkie współrzędne i wystarczającą liczbę punktów? Obiecana nagroda motywuje, ale bardziej niż wygrana liczy się dobra zabawa oraz przedsmak tego, co Oficerów Łącznikowych czeka podczas finału The Tall Ship Races w Szczecinie.

To właśnie oni, w minioną sobotę biegali po terenie przyszłej imprezy w ramach gry miejskiej stworzonej specjalnie dla nich przez 4seasons. Musieli przebiec wiele kilometrów i nauczyć się działać w grupie, rozwiązywać szybko problemy, planować strategię. Współzawodnictwo nie wpłynęło na brak chęci pomocy i przyjazna atmosferę. Tam, gdzie ktoś potrzebował małej wskazówki, zawsze znalazła się inna drużyna gotowa do podpowiedzi. W końcu najbardziej liczy się współpraca. Oprócz ciężkich zadań Oficerowie mieli okazję przejechać się dorożką wokół placu Orła Białego, czy pokierować jedną z czterech szczecińskich motorówek do wynajęcia. Przy podsumowaniu w Trafostacji Sztuki, każdy dostał słodki upominek, a na osoby z najlepszymi przebraniami i wygrane drużyny czekały nagrody.

Chociaż zmęczenie dało się we znaki wieczorem duża część osób znalazła siły na dalszą integrację, która okazała się nie mniej udana niż poprzednia. Cała sobota udowodniła, że Oficerowie są nie do zdarcia, nie boją się trudnych zadań i zdecydowanie są gotowi na uczestnictwo w manewrach BALTOPS. A to już za 3 tygodnie!

tekst: Elwira
zdjęcia: Anna Piskorska

Za dnia szkolenie, wieczorem tańce

Z końcem kwietnia nadszedł czas na drugi szkoleniowy weekend dla Oficerów Łącznikowych i Wolontariuszy na BALTOPS oraz TSR2017. Całe dwa dni upłynęły pod hasłem „Oficer dla Oficera”, podczas którego doświadczeni LO przybliżali swoim debiutującym kolegom i koleżankom nadchodzące wydarzenie „od kuchni”. Ochotnicy, podczas swoich wystąpień opowiadali o przygodach, jakie spotkały ich w poprzednich latach, dzielili się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami, mówili na co zwrócić uwagę podczas przygotowań i podczas samej imprezy. Były też zajęcia taneczne, warsztaty z panowania nad stresem i osobiste historie związane z regatami. Po oficjalnej części przyszedł czas na mniej oficjalną integrację zorganizowaną przez Stowarzyszenie AHOJ!. W klubie Hormon bawiliśmy się w gronie pięćdziesięciu osób, co tylko upewniło nas z jakimi wspaniałymi ludźmi przyjdzie nam współpracować w czerwcu i sierpniu.

Nie zabrakło momentów nostalgii i wzruszeń, podczas oglądania przygotowanego przez Agatę filmu z przeglądem zdjęć i video od 2007 roku aż po dziś. Nie jednemu obeznanemu LO zakręciła się łezka w oku, patrząc na siebie i swoich przyjaciół sprzed 2, 4 a nawet 10 lat. Niedziela była też okazją do świętowania imienin Jerzego Raduchy, który dostał słoik pełen życzeń z zapewnieniem dozgonnej wdzięczności za swoją pracę na rzecz finału regat i Oficerów.

Późnym niedzielnym popołudniem przyszedł czas pożegnań, odjazdów i odlotów tych, którzy nie mieszkają na stałe w Szczecinie. Wspaniałym podsumowaniem całego weekendu są słowa Bartka na nasze sugestie o paru nieprzemyślanych decyzjach: „Podobnie jak nie przemyślałem zostania oficerem łącznikowym. I już wiem, że nie żałuję!”. Właśnie to są magiczne momenty pokazujące, że warto było od miesięcy szykować cykl szkoleń i warto było obdzwaniać pół Szczecina, żeby znaleźć miejsce idealne. Nie mogę doczekać się 6 maja, kiedy to spotkamy się znów, tym razem na grze miejskiej.

tekst Weronika Karpińska
zdjęcia Anna Piskorska

Kilka słów o "łajzach"

Kim jesteśmy?

Jesteśmy zwykłymi ludźmi – znajdziesz wśród nas studentów, ludzi pracujących, emerytów. Mamy różne wykształcenie, różne doświadczenia życiowe, różne poglądy polityczne, religijne i życiowe. Jest florystka, położna, inżynier, fotograf, studenci kognitywistyki, budowy jachtów, medycyny. Są marynarze. Mamy różne pasje i sposoby spędzania wolnego czasu.

Co nas łączy?

Połączyła nas wspólna miłość do statków, do koloru czerwonego, w którym są nasze służbowe koszulki i do dawania z siebie wszystkiego podczas morskich wydarzeń. Jesteśmy OFICERAMI ŁĄCZNIKOWYM – osobami odpowiedzialnymi za kontakt jednostki (statku) przypływającej do Szczecina z organizatorami wydarzenia i miastem. Staramy się pomagać praktycznie w każdej jaką kierują do nas marynarze. Pilnujemy, żeby w szczecińskim porcie czuli się jak najlepiej – mogli zobaczyć miasto, dotrzeć na każde wydarzenie, odpocząć, zmienić załogę, spotkać się z bliskimi. Pomagamy im zarówno w wizycie w szpitalu, jak i znalezieniu pamiątek dla rodziny. Dbamy o komfort marynarzy i staramy się, żeby zapamiętali Szczecin jak najlepiej.

Dlaczego to robimy?

Powodów jest wiele: chęć działania w Szczecinie; miłość do statków i klimatu wydarzeń morskich; atmosfera; ludzie, którzy często zostają przyjaciółmi na długie lata (mamy nawet kilka oficerskich małżeństw); energia, którą żyjemy jeszcze na długo po zakończeniu wydarzenia. Pamiętajcie jednak o jednym: jesteśmy WOLONTARIUSZAMI. Poświęcamy swój wolny czas, często urlopy, żeby pracować na terenach zlotów. Jest to dla nas coś ważnego, ale nie dostajemy za to wynagrodzenia.

 

tekst i fotografia: Katarzyna Wiśniewska